NA SOBIEŃ

Droga prowadzi przez most na Sanie, Olchowee, Bykowce, Załuż. Po lewej stronie pasmo Gór Słonnych, po prawej – malownicza dolina Sanu. w Olchowcach warto zwiedzić zabytkową cerkiew, zbudowaną w 1844 roku, pełniącą obecnie funkcję kościoła rzymskokatolickiego. Wewnątrz fragmenty dziewiętnastowiecznego wyposażenia. Na skraju Bykowiec, na prawo od drogi widoczny zabytkowy dwór z końca XIX wieku otoczony pięknym parkiem. Obecnie w obiekcie tym znajduje się administracja PGR. Kilkaset metrów dalej uwagę zwraca pomnik por. Zaremby, bohaterskiego żołnierza Września.

Psycholog przez internet
https://bezproblemowo.com/
Psychoterapia i porady psychologiczne przez Skype.
Psychiatra internetowy bez wychodzenia z domu.

W Załużu, naprzeciwko stacji PKP rozbity bunkier. Broniła się w nim przed hitlerowską nawałą w 1941 roku grupa radzieckich „pograniczników”. Niemcy wysadzili bunkier w powietrze, jego załoga zginęła. W odległości jednego kilometra od stacji, na wierzchołku porośniętej lasem góry bieleją kamienne ruiny. Są to resztki obronnego zamku Kmitów – Sobienia, wzniesionego w XIV wieku. Stał on na straży szlaku handlowego, bronił drogi dojazdowej do Sanoka. W 1417 roku na zamku przebywał Władysław Jagiełło wraz z poślubioną w Sanoku Elżbietą Granowską.

Z zamkiem związanych jest wiele legend. Najbardziej znana podaje, że kasztelan Kmita miał żonę niezwykłej urody, której strzegł zazdrośnie w sobieńskiej warowni. Jednakże piękna pani zapałała wielką miłością do młodego węgierskiego rycerza, często goszczącego w zamku. Przez dłuższy czas małżonek nie podejrzewał zdrady, kiedy się jednak o niej dowiedział, zamurował żywcem w podziemnych lochach występną małżonkę. Rycerz pośpieszył z pomocą. Zebrał zbrojną drużynę i ruszył na Sobień. Pod osłoną nocy zaatakował zamek. Zaskoczona załoga wkrótce uległa przemocy, napastnicy wyłamali bramę i wdarli się na dziedziniec. Ale w tym czasie piękna kasztelanowa już nie żyła. Z zemsty Węgrzy spalili zabudowania, ludzi kasztelana wzięli w niewolę. Od tego czasu w opustoszałych ruinach straszy. Nocami błąka się po murach zwiewna postać bohaterki nieszczęsnego romansu, pojawia się tam również duch kasztelana.

Właścicielem zamku był Piotr Kmita, marszałek wielki koronny, wojewoda krakowski. Zrezygnował z odbudowy twierdzy, było to bowiem przedsięwzięcie nader kosztowne i trudne technicznie. Poza tym wojewoda pragnął siedziby okazałej, wygodnej, a nie surowych gotyckich murów. Toteż zbudował na początku XVI wieku piękny zamek w Lesku i tam też zamieszkał. Sobieniem tymczasem nikt się nie interesował z wyjątkiem beskidników, którzy przez pewien czas mieli w nim swoją kryjówkę.

Kolejny barwny epizod związany z historią tych ruin rozegrał się w czasie I wojny światowej. Wojska austriackie zdążające na pomoc oblężonemu Przemyślowi zbliżyły się do Leska, samo jednak miasto znajdowało się jeszcze w rękach Rosjan. Bateria dział austriackich znalazła się w Załużu i jej dowódca szukał odpowiedniego miejsca, z którego mógłby ostrzeliwać Lesko. Jego wybór padł na Sobień, na szczyt góry wciągnięto z wielkim nakładem sił i z olbrzymimi trudnościami kilka armat. Przy tej pracy minął prawie cały dzień. Kiedy wreszcie późnym popołudniem dowódca wycelował działa na widoczne jak na dłoni miasto, ze sztabu przyszedł rozkaz natychmiastowego wycofania się w kierunku Sanoka. Działa nie oddały ani jednego strzału, dzięki temu ocalało Lesko, a zapewne również i zamkowe mury. Od wstrząsów z pewnością by się rozleciały.

W 1945 roku ruinami zainteresowały się bandy UPA, urządzając w nich kryjówkę. 9 maja 1946 roku bandyci zaatakowali jadący do Olszanicy, na pomoc wopistom i kolejarzom pociąg pancerny. Zajęli dogodne pozycje na stokach Sobienia, obrzucili wagony granatami, ostrzelali ogniem z broni maszynowej. Po krótkiej walce załoga pociągu odparła atak. Grube gotyckie mury Sobienia oparły się działaniu czasu i ludzi. Zamek znajduje się w rejestrze zabytków, prowadzone są tu systematyczne badania archeologiczne, część konstrukcji zabezpieczono.

Natomiast pięciohektarowy teren wzgórza i jego najbliższego otoczenia przekształcony został w rezerwat przyrody. Żyją w nim rzadkie w Polsce owady: siedarki, pluskwiaki równoskrzydłe, ryjkowce, barwne pająki i stepowe pajęczaki. Te ostatnie są szczególnie cenne, a jeden z ich przedstawicieli – korsarz – jest reliktem fauny z okresu trzeciorzędu, znany tylko z dwóch stanowisk w kraju. Z Sobienia warto udać się jeszcze do sąsiadującej z zamkiem wsi Manastrzec. Znajdująca się tam cerkiew, zbudowana w 1820 roku, a w 1934 gruntownie przebudowana, pełni obecnie funkcje kościoła rzymskokatolickiego. W jej otoczeniu stoi kilka wielosetletnich dębów. Wzdłuż Sanu droga prowadzi w kierunku Leska, a jej odgałęzienie w lewo – do Bez- miechowej Dolnej i Górnej. W Bezmiechowej Górnej działa przed II wojną światową szkoła szybowcowa.

Podobne wpisy