Ludzie zasłużeni dla Sanoka

Rodzina Siemianowskich miała za sobą piękną, pełną wątków patriotycznych historię. Jeden z antenatów rodu stawał dzielnie w wiedeńskiej potrzebie u boku króla Jana Sobieskiego, inny zaś, płk Euzebi Siemianowski walczył w powstaniu kościuszkowskim, a po jego upadku przemierzył pod napoleońskimi sztandarami całą Europę. Brat Euzebiego – Józef, wybrał karierę urzędniczą. Dorobił się stanowiska komisarza cyrkularnego w Sanoku – nominacja na starostę obwodu sanockiego zastała go już na łożu śmierci.

Niedoszły starosta miał dwóch synów, obaj urodzili się w Sanoku – Maksymilian w 1810 roku, a Franciszek w 1811. Ojciec w trosce o należyte wykształcenie i przyszłość dzieci wysłał ich na naukę do Akademii Teresianum w Wiedniu. Placówka ta zajmowała się przygotowaniem kadr urzędniczych dla rozbudowanego aparatu administracyjnego monarchii austro-węgierskiej. Bracia studiowali pilnie, a poza obowiązkami narzuconymi przez regulamin szkoły, zajmowali się studiami artystycznymi, ćwicząc swe umiejętności pod okiem znanych malarzy wiedeńskich.

Od 1832 roku zaczynają się powoli wspinać po szczeblach urzędniczej kariery, choć przyznać trzeba, że nie wiedzie im się najlepiej. Jako Polacy i przedstawiciele podbitego narodu, często są przez zwierzchników dyskryminowani, pomijani przy awansach. Wreszcie w 1846 roku, zniechęceni ciągłymi utarczkami, nie widząc wielkich szans kariery, decydują się przerwać pracę, biorą dłuższy urlop i wyruszają w podróż do Italii. Eskapada trwała dwa lata i miała charakter artystyczno-poznawczy. Siemianowscy odwiedzali kolejno Rzym, Neapol, Capri, Pompeję i szereg innych ciekawych zakątków Półwyspu Apenińskiego. Plonem tych podróży stał się album włoski, w skład którego wchodzi ponad sto akwareli, przedstawiających zabytkową architekturę, pejzaże, scenki rodzajowa Wartość tych prac jest zróżnicowana, niektóre jednak świadczą o nieprzeciętnym talencie autorów. W 1849 roku Siemianowscy, wciąż nierozłączni, wracają do Austrii i oto dość nieoczekiwanie karta się odwraca. W 1850 roku Franciszek otrzymuje nominację na komisarza powiatowego w austriackim mieście Krems, natomiast Maksymilian zostaje wyznaczony na tę samą funkcję w Hallstadt. Okres urzędowania staje się dla nich jednocześnie kolejnym etapem pracy twórczej O ile jednak w malarstwie powodzi się braciom raczej średnio, to w działalności zawodowej święcą prawdziwe triumfy. Dość wspomnieć, że kiedy Franciszek odchodził z Krems na inną posadę, otrzymał list pochwalny, podpisany przez kilka tysięcy mieszkańców tej miejscowości. Tak się dziwnie złożyło, ze dokładnie w tym samym czasie Maksymilian opuszczał Hallstadt, by objąć stanowisko naczelnika komitetu w Lewoczy na Spiszu. Na odchodnym delegacja społeczeństwa wręczyła mu zbiorczy dokument 32 gmin, w którym stwierdza się, że za mądre, sprawiedliwe urzędowanie, gospodarność, godne traktowanie ludzi, starania o budowę dróg, nadaje się Maksymilianowi Siemianowskiemu honorowe obywatelstwo powiatu. I pomyśleć tylko, ze w taki to właśnie sposób rządzą Polacy w kraju zaborcy, ze otacza ich powszechny szacunek i serdeczność.

Siemianowscy zabiegają usilnie o powrót w rodzinne strony i wreszcie 1860 roku udaje im się cel osiągnąć. Franciszek dostaje nominację na starostę obwodowego w Stryju, a Maksymilian na taką samą funkcję w Sanoku. Wtedy dopiero los rozdzielił braci na zawsze. Franciszek zachorował w drodze do Stryja i zmarł. Maksymilian przyjechał do Sanoka i rozpoczął urzędowanie. Sprawowanie władzy starosty przypadło na okres powstania styczniowego. Będąc patriotą, ale jednocześnie urzędnikiem CK, znajdował się często Maksymilian w bardzo trudnej sytuacji. Sam co prawda nie wierzył w powodzenie akcji zbrojnej wymierzonej przeciw zaborcom, wszelako nie mógł zamiarów orężnego wystąpienia wyperswadować poddanym. Robił jednak wszystko, co było możliwe, by łagodzić surowość rozporządzeń władz, chronić Polaków. Bardzo znamiennie reagował na donosy i denuncjacje. Nie mógł wprost wystąpić przeciwko ich autorom, natomiast w takim przypadku wzywał podejrzanego o spiskowanie, przechowywanie broni, kolportaż ulotek i zawiadamiał go, ze zostanie u niego przeprowadzona rewizja. Dawało to czas na ukrycie dowodów winy, toteż zarządzane potem rewizje kończyły się fiaskiem, ku zadowoleniu podejrzanego i starosty.

W domu, nad biurkiem, powiesił Maksymilian portret Wincentego Pola, opatrzony własnoręcznie przez poetę skreślonym wierszem. Siemianowski bardzo cenił i szanował Pola, zaś poeta zaliczał obu braci do grona swych najbliższych przyjaciół. O głębokim patriotyzmie Maksymiliana świadczy fakt, ze przechowywał z wielką pieczołowitością pieczęć po swoim przodku, pułkowniku Siemianowskim, żołnierzu Napoleona. Po śmierci starosty znaleziono wiele rysunków i szkiców, tematycznie związanych z powstaniem styczniowym. Oto na przykład kartka papieru z fragmentem okolicznościowego przemówienia starosty. Na odwrocie pełen ekspresji rysunek, przedstawiający powstańczych ułanów w starciu z rosyjskimi dragonami.

W 1865 roku otrzymał Maksymilian tytuł radcy Namiestnictwa, pozostając nadal na zajmowanym stano-wisku. W dwa lata później, w związku z reorganizacją władz galicyjskich, został przeniesiony na naczelnika powiatu w Sanoku, co w porównaniu z funkcją starosty obwodowego było oczywistą degradacją. Jej przyczyną stała się niechęć namiestnika Galicji hrabiego Age- nora Gołuchowskiego do Siemianowskiego. Namiestnik nie lubił ludzi światłych, samodzielnych, mądrych, otaczał się pochlebcami całkowicie mu podporządkowanymi. Na domiar złego Siemianowski powiedział coś niezbyt pochlebnego pod adresem Gołuchowskiego, o czym namiestnik się dowiedział. Toteż kiedy zaproponowano kandydaturę Maksymiliana na wiceprezydenta Namiestnictwa, hrabia gwałtownie zaoponował i groził odejściem z urzędu. Jego osoba i autorytet były wtedy Wiedniowi bardzo potrzebne, dlatego władze austriackie ustąpiły, poświęcając Siemianowskiego. Ów zaś, mimo późniejszych skłonności dworu cesarskiego do zmiany decyzji, podał się do dymisji.

Rada Gminna w Sanoku przyznała mu tytuł honorowego obywatela miasta, uznając jego zasługi w umacnianiu jedności społeczeństwa, patriotyzmu, w gospodarczym rozwoju Sanoka. Maksymilian Siemianowski zmarł w 1878 roku. Cały swój majątek, a także majątek brata, zapisał w testamencie na stypendia artystyczne oraz na wsparcie sierot po nauczycielach ludowych. Rezultatem malarskiej działalności Siemianowskich są 184 akwarele z różnych okresów twórczości. Ostatnie obrazy Maksymiliana powstały w 1858 roku, potem szkicował już tylko dla rozrywki. Spośród 13 szkiców do obrazów historycznych uwagę zwraca wybijający się poziomem „Odsiecz Wiednia”. Biograf Siemianowskich – Wincenty Wdowiszewski uważa, że twórczość Maksymiliana Siemianowskiego stanowi zapowiedź wielkiego malarstwa Jana Matejki.

Bracia stosowali podobne techniki malarskie, różnili się jednak talentem i sposobem traktowania tematów. Franciszek przywiązywał wielką wagę do drobiazgowej dokładności prac, unikał malowania panoram na rzecz małych wycinków krajobrazu, lubował się w ukazywaniu detali architektury, jego twórczość jest dość stateczna. Maksymilian wykazywał więcej rozmachu i indywidualności. Malował widoki morskie, sceny rodzajowe, wielkie panoramy. W tematyce przeważają Włochy nie brak jednak akcentów rodzimych. Do nich należy panorama Krakowa, dwie cerkiewki z Sanockiego, szarża ułanów austriackich pod Jasłem, widok z sanockiego zamku na stadninę w Olchowcach.

Krążyły uporczywe pogłoski, że dużą część swoich obrazów z okresu 1852 – 1858 sprzedał Maksymilian w roku 1860, podczas pobytu w Wiedniu, jakiemuś tajemniczemu Anglikowi. Gdyby to była prawda należy przypuszczać, że pozbył się prac najlepszych, najbardziej dojrzałych artystycznie. Wspomniane 184 akwarele zapisał Maksymilian Siemianowski Akademii Umiejętności w Krakowie. Niestety, publicznej wystawy prace te nigdy się nie doczekały, trafiły do najdalszych kątów magazynów i poszły w zapomnienie. Wydaje się, że przynajmniej część tych prac powinna się znaleźć w Sanoku, w galerii malarstwa twórców związanych z miastem i regionem.

Karol Pollak urodził się w 1818 roku w Brnie, do Sanoka zaś przybył w 1848 roku. W tym też roku założył w mieście drukarnię. Sprowadził do swego zakładu kilka nowoczesnych maszyn drukarskich i rozpoczął pracę. Początkowo drukarnia Pollaka wydawała patriotyczne odezwy, broszury, podejmując się z biegiem czasu przedsięwzięć coraz ambitniejszych. W 1855 roku rozprowadzono w Galicji ulotkę informującą, że drukarnia Karola Pollaka rozpoczyna wy-dawanie Biblioteki Polskiej – wyboru dzieł literatury staropolskiej, głównie społeczno-politycznej, w nakładzie po 1000 egzemplarzy na tytuł. Autorem tej ciekawej inicjatywy – tym cenniejszej, że zrodzonej na galicyjskiej zacofanej prowincji, był Kazimierz Józef Turowski, drobny ziemianin z Samborskiego.

Mając dwadzieścia lat zetknął się ze światem naukowym, pracował przez dwa lata w Ossolineum pod kierownictwem Konstantego Słotwińskiego. Potem przez pewien czas działał w środowisku lwowskich intelektualistów i wreszcie podjął pracę w Sanoku. Łącznie drukarnię sanocką opuściły 33 kompletne dzieła klasyków polskich XVI i XVII wieku, a ponadto pewna liczba książek w języku niemieckim, francuskim i po łacinie, szereg podręczników szkolnych. Przy druku tych ostatnich współpracował Pollak ze znanym wydawcą lwowskim Karolem Wildem. W 1861 roku powstała obok drukarni księgarnia komisowa i wypożyczalnia książek. W maju 1872 roku wypożyczalnia ta posiadała 1 000 dzieł polskich, 700 niemieckich, 60 francuskich. Do połowy 1872 roku wydał Pollak własnym nakładem 125 tys. egzemplarzy książek polskich i 50 tys. egz. obcojęzycznych. W latach 1868-1869 Karol Pollak podjął ambitną próbę wydawania czasopisma Reforma. O jego pojawieniu się J.l. Kraszewski napisał, ze jest pierwszą próbą pisma wychodzącego na prowincji, a czerpanego z własnych piersi… jednym z najpiękniejszych objawów samoistniejszego żywota prowincji… Za przykładem Sanoka – sądzę – że powoli pójść by powinny i inne miasta Galicji, tworząc organa swych miejscowych interesów i tłumaczów spraw ogólnych.

Karol Pollak zmarł w 1880 r., drukarnię prowadził następnie jego syn Michał, który nadal rozwijał działalność wydawniczą. Od 1895 roku wydawał „Gazetę Sanocką”, a między rokiem 1912 i 1914 – Tygodnik Ziemi Sanockiej. W tym okresie wydrukowano kilka pozycji książkowych, m.in. Antoniego Borzemskiego Archiwa w Sanoku, Jaśliskach, Króliku Wołoskim, Ładzinie i Klimkówce, Powiat sanocki w cyfrach czy Władysława Kucharskiego Sanok i ziemia sanocka w dobie Piastów i Jagiellonów. Po I wojnie światowej znaczenie drukarni, prowadzonej wtedy przez Franciszka Patałę, stopniowo ma-lało, nie była ona w stanie konkurować z dużymi firma-mi wydawniczymi. Trzeba jednak podkreślić, że w II połowie XIX wieku i na początku XX, odegrała ona znaczącą rolę w rozwoju oświaty, kultury, w krzewieniu idei patriotycznych, niepodległościowych w całej Galicji.

Podobne wpisy